WEZMĘ DZIŚ KREDKI – BIAŁĄ I CZARNĄ I POMALUJĘ SWÓJ ŚWIAT… ZADZIWIĘ WSZYSTKICH ODCIENIAMI SZAROŚCI…

WEZMĘ DZIŚ KREDKI - BIAŁĄ I CZARNĄ I POMALUJĘ SWÓJ ŚWIAT... ZADZIWIĘ WSZYSTKICH ODCIENIAMI SZAROŚCI...„Powoli umiera ten kto unika w swoim życiu pasji…
Kto zawsze przekłada czarne nad białe i poszczególne chwile nad całą paletę emocji,
które powodują, że błyszczą oczy… że na twarzy pojawia się uśmiech…
że serce bije mocniej w konfrontacji z  uczuciami”…

Każdy ma pra­wo wie­rzyć w to co chce… Kiedyś, bardzo dawno temu wierzyłam, że życie jest czar­no-białe, że są tyl­ko dob­re bądź złe de­cyz­je… Bzdura – ogarnia Nas mnóstwo szarości… Gdyby była tylko czerń i biel żyłoby się Nam o wiele łatwiej… Lecz wiele jest rzeczy których nie da się przypasować ani do czerni ani do bieli, bo one są po prostu szare… Nic tego nie zmieni… Otacza Nas tyle szarości, nawet jeśli jej nie dostrzegamy… Ale ja chcę ją widzieć, bo skoro jest to warto ją zauważać… Wierzę w szarość…

Czasami nawet to co w marze­niach wy­daje Nam się tak piękne i ko­loro­we w rzeczywistości może oka­zać się zupełnie szare… Ale lep­sza jest sza­ra rzeczy­wis­tość z przebłyskami światła niż wyima­gino­wany ko­loro­wy świat… Dlatego nikt mi nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe… Choć czasem tak byłoby łatwiej…

A może szarość to po prostu główny kolor Naszego życia, świata i Naszych kompromisów?… Może to po prostu Nasze próby usprawiedliwiania się, szukania wymówek, alibi, chęć tłumaczenia się?… Bo nie da się kierować w życiu nieugiętymi zasadami… Nie można powiedzieć „nigdy tego nie zrobię” bo możesz się kiedyś jeszcze zdziwić…

Czar­no na białym, wiec chyba jed­nak sza­ro… Od białego do czarnego wiedzie długa droga przez wiele odcieni szarości… Białe to często czarne, co się ukrywa, a czarne to czasem białe, które się dało przyłapać… Biel jest mieszaniną wszystkich kolorów, a czerń brakiem światła… Życie – to różne odcienie szarości… A może nie ma szarości, tylko jest biały, który został ubrudzony, i jest czarny – wybielony?…

Nie, życie nie jest czarno-białe… Choć czasem wydaje Nam się, że jest już konkretnie jakieś, to nagle pojawia się coś, co powoduje zmianę Naszego stanowiska, chociażby niewielką, ale jeśli choć przez krótką chwilę zaczynamy się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze robimy – to już znak, że jest pewien odcień szarości… W życiu nie ma tak, że jest tylko białe, czy czarne – z reguły są to jednak różne odcienie szarości…

Życie jest wielowymiarowe, niejednoznaczne… Wierzę w to, że nic nie jest po pros­tu białe lub czar­ne, tak sa­mo jak nic nie jest tyl­ko dob­re lub tyl­ko złe… Dostrzegam szarości życia… Dostrzegam fakt, że nie można w nim być zbyt radykalnym, że czasem ciężko się określić i opowiedzieć za TAK lub za NIE… Umiem dostrzec też sprzeczności w sobie… Bo trudno jest tak jednoznacznie ocenić i określić człowieka… Tak jak Nasze życie… Zawsze jest jakieś „ale”… Dlatego nigdy nie patrzę na nic jednoznacznie, tylko staram się dogłębnie analizować sytuację… I im dłużej spogląda­m w ot­chłań moich myśli, tym bardziej te czar­ne z białymi się mieszają, emocje kotłują - i zostaje sza­rość… Ona pokazuje, że nic nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka a pogląd na świat zależy od metody jego oglądania… Po­dej­mując ciąg de­cyz­ji czar­nych i białych sta­jemy się szarzy…
Chociaż czasem, ale tylko czasem zdarza się, że moje myśli, emocje, uczucia grają niczym mi­lion ko­lorów mojej podświadomości…i wtedy powstaje tęcza…
Tęcza z jej najpiękniejszym ósmym kolorem…

Jestem kobietą, która nie umie, nie chce i nie da się wpasować w pewne biało-czarne ramy… Wiem, że dla wielu ludzi jestem zupełnie przez to niezrozumiała… A ja po prostu nie mam na to wpływu jak się na zewnątrz „sprzedaję”… Więc będę żyła dalej,  z tym moim chyba mimo wszystko całkiem interesującym szarym wnętrzem…

Ale są rzeczy, które są proste i jednoznaczne i nie mogą być usprawiedliwiane szarością, czy jej odcieniami… Jednoznaczność jest dobra w sytuacjach gdzie „tak” powinno znaczyć „tak”, „nie” powinno znaczyć „nie”… Tutaj jednoznaczność jest piękna i szczera… Jak to kiedyś Ktoś mi powiedział – „warto zawsze szczerze mówić  wprost, lepiej wiedzieć i uronić smutną łzę niż żyć w niepewności jutra”…

.

…06.09.2016…