PRZED ZDMUCHNIĘCIEM KOLEJNYCH URODZINOWYCH ŚWIECZEK SPOJRZĘ NA MINIONY ROK…

PRZED ZDMUCHNIĘCIEM KOLEJNYCH ŚWIECZEK...SPOJRZĘ NA MINIONY ROK...Są w życiu takie chwile, kiedy bilansuje się swoje dotychczasowe sprawy… I ja jak co roku o tej porze, zawsze przed urodzinami, zaczynam się nad sobą lekko rozczulać, myśleć co zrobiłam a czego ciągle nie… Czy znowu jestem w takim punkcie, gdy nie wiem, dokąd zmierzam?.. Czy mogę jednak odetchnąć z ulgą i pomyśleć, że przez ten rok dotarłam w końcu jednak tam, dokąd chciałam?…
Dziś przyszedł czas na mój kolejny przedurodzinowy bilans… Zazwyczaj wypadam średnio we własnych oczach, bo sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi sędziami, ale w tym roku jest inaczej… Dziś jestem z siebie dumna…
Mimo…pomimo…wbrew i na przekór wszystkiemu i wszystkim…

Jestem dumna, bo ten bilans ostatniego mojego roku wypada jednak na plus… Mimo wszystko… Chociaż kiedy patrzę za siebie na niektóre chwile tego roku – to jeszcze chce mi się ryczeć… Ale z drugiej strony… Przecież już dobrze wiem, że zawsze można coś zrobić ze swoim życiem…tylko dla siebie… Wiem to już bardzo dobrze, bo zbyt długo robiłam coś ze względu na kogoś…ale nie ze względu siebie… Dlaczego?… Dlatego, że jestem bardziej wyrozumiała… Dlatego, że to tylko facet… Dlatego, że to tylko dziecko… Dlatego, że to mi bardziej zależało… Dlatego, że tak wypada, a tak nie… Dlatego, że ktoś tak mówił… Dlatego, dlatego, dlatego… Zbyt dużo tego dlatego… Zbyt długo przedkładałam przed siebie kogoś i coś… A ja to zawsze „jakoś to będzie”… I jakoś było, prawda… Tylko w którymś momencie przyszedł żal… Bo mam już przecież ileś tam lat, nie ma się co oszukiwać, i co dalej?… Co dalej z tym moim życiem?… Przecież ono jeszcze nie minęło… I wiem, że muszę spróbować powalczyć trochę o siebie… o szczęście… o coś tylko dla siebie… Żeby poczuć to normalne szczęście na co dzień…

Dokonując bilansu zysków i strat minionego roku, wiem, że nie żałuję żadnych z moich decyzji… Przecież znów gdzieś tam w środku odnalazłam siebie po długim czasie i cieszę się tym… Nic lepszego nie mogło się mi przytrafić… Gdybym mogła cofnąć czas i jeszcze raz wybierać, dokonałabym tych samych wyborów… Może tylko byłabym bardziej odważna i bardziej zapatrzona w siebie od samego początku… Pewne decyzje podłęłabym wcześniej… Pomyślałabym po prostu bardziej o sobie… Taki malutki egoizm…

Minione miesiące to była duża przeplatanka emocji negatywnych i pozytywnych… I głęboka wiara, że po upadku zawsze wstanę… Udawało się, choć chwilami na początku było naprawdę bardzo trudno…
Miniony rok to była duża huśtawka emocji… Wzloty i upadki… Radości i smutki… Śmiech i słone łzy… Marzenia spełnione i gorzkie rozczarowania…

Bo było kilka bardzo mocnych rozczarowań… Zawiodłam się na kilku ważnych dla mnie osobach i to cholernie bolało… I gdzieś w głębi serca boli nadal, ale odsuwam ten ból od siebie… Wyciągnęłam wnioski a dzięki pomocy prawdziwych Przyjaciół nie załamałam się – wręcz przeciwnie… Podniosłam się po tej trudnej lekcji mimo wszystko silniejsza… I teraz wiem, na kogo mogę liczyć zawsze – bez względu na wszystko… Wiem, kto chce być naprawdę w tym moim życiu, a dla kogo jestem tylko jedną z opcji… I wiem, że w końcu przestałam się godzić na bycie jedną z opcji, bo jestem warta o wiele więcej… Mam nadzieję, że tamten czas już naprawdę za mną…

Przez ten rok na pewno odzyskałam wiarę w dawną siebie… Wiem czego pragnę i o czym marzę – i walczę o to… Nie poddaję się… Nie wirują mi już ciągle w głowie pytania, co na to rodzina, co dziecko, co znajomi, itp…  Bo to właśnie najbardziej mnie gubiło… Uwierzyłam, że moje życie się jakoś ułoży… Wciąż uczę się, że nie mogę traktować siebie jak przedmiotu kompromisu, bo on jest krzywdzący dla mnie, a ludzie i tak tego nie doceniają… Nauczyłam się cieszyć chwilą obecną, w małych rzeczach szukam szczęścia… Dobrze wiem, że to co planujemy przeważnie i tak nie wychodzi, że najlepsze są spontaniczne chwile, bo są najbardziej prawdziwe… Dlatego łapię je wszystkie i umiem się nimi cieszyć… Umiem się cieszyć małymi rzeczami, drobnymi gestami, doceniam wszystkie słowa… Trudne sprawy stają się wyzwaniem, nie problemem – tak jest naprawdę łatwiej… I nie przejmuję się już tak bardzo tym, co myślą inni ludzie…

Znów jestem świadoma siebie i swoich potrzeb… Mam swoje upodobania, pasje, marzenia, swoich Przyjaciół i  dorosłą Córkę – która w tym roku wyfrunęła z moich ramion gdzieś tam w  daleki świat… I pomimo cholernej tęsknoty – teraz mam czas wyłącznie dla siebie i mogę go sama zagospodarować… Wiem też w końcu ile jestem warta i nie dam się już nikomu wcisnąć w kąt… Dałam sobie też prawo do błędów…bo nie jestem idealna, a  one też są przecież ważną częścią mojego życia…

Przypomniałam sobie, że mam tyko jedno życie, że nikt mi drugiego nie da i nikt za mnie go nie przeżyje – dlatego staram się go nie zmarnować… Wiem, że czas ucieka i nie odkłada się na potem bo potem może nie być… Dlatego staram się żyć tu i teraz pełnym życiem tak jakby jutra nie było… Już nie czekam… Zbyt dużo czasu straciłam na czekanie…

Nadal dla mnie najważniejsze są emocje i uczucia, marzenia i chwile, siła i nadzieja… Wciąż ta moja nadzieja, która daje mi siłę… Dlatego mam na powrót wielkie marzenia i nie boję się marzyć… Uwierzyłam we własne możliwości… I nie robię już nic wbrew sobie, bo wiem, że to moje zasady budują mnie i dzięki nim jestem jaka jestem… Robię w końcu mnóstwo rzeczy przede wszystkim dla siebie…bo dotarło do mnie w końcu, że czasem trzeba być egoistycznie zachłannym, a czasem wręcz wypada takim być… Uśmiecham się częściej, bo wiem, że mogę być szczęśliwa…że powinnam być szczęśliwa…i że mi też należy się szczęście…

Ten ostatni rok mojego życia, oprócz dodatkowej liczby w metryce, kilku dodatkowych zmarszczek i trochę więcej jak kilka siwych włosów, dał mi przede wszystkim wspaniałą Przyjaźń mojej Córki… Dał mi poczucie bezpieczeństwa od najbliższych mi osób i tych Przyjaciół, którzy nie zniknęli w ciągu tego roku… Dał mi też wspaniałych nowych Przyjaciół… I przede wszystkim…ten rok zwrócił mi coś bardzo ważnego dla mnie, co poprzedni mi odebrał… Zwrócił mi Przyjaźń bardzo ważnej dla mnie Osóbki – mojej A. …

Pozwolił mi też na przeżycie kilku naprawdę wspaniałych chwil z Przyjaciółmi, podczas których moje oczy miały znowu ten swój blask… Chwile, które pozostaną we mnie na zawsze i będą mi przypominały, że umiem się jeszcze jednak naprawdę szczerze śmiać… Chwile spontanicznego szaleństwa, które uświadomiły mi, że jeszcze nie jestem taka stara ;)

Podczas tego roku zmieniło się też moje życie zawodowe… Zostałam doceniona, awansowałam i chociaż bałam się tego bardzo to dzisiaj jednak wierzę, że sobie poradzę, że dam radę… Mimo, pomimo, wbrew i na przekór…

Kiedyś miałam przekonanie, że wszystkie najlepsze lata mojego życia już dawno za mną… ale dzisiaj pytam samą siebie – czy faktycznie tak jest?… Wciąż wierzę, chociaż z wiekiem z tą wiarą jest coraz gorzej, że najlepsze lata życia są jeszcze przede mną… Bo ja przecież mam wciąż tą moją nadzieję i to ona nie pozwala mi zwątpić, że w końcu będzie naprawdę z górki i zaświeci dla mnie słońce nad moim ósmym kolorem tęczy…

…i życzę sobie z okazji moich kolejnych urodzin…
…aby ta nadzieja mnie nigdy nie opuszczała…

.

…28.10.2016…

źródło zdjęcia: tapetus.pl

.