NAJWAŻNIEJSZE…BY NASZA MASKA NIE STAŁA SIĘ NASZĄ BRONIĄ…

Życie jest teatrem, świat sceną, ludzie aktorami… Każdy z Nas gra wiele ról, które przeplatają się ze sobą każdego dnia, codziennie… Każdy z Nas w różnych sytuacjach chociaż raz w swoim życiu grał jednak zupełnie nie swoją rolę… Nakładamy maskę na twarz w różnych relacjach z wieloma ludźmi, a jedynym sygnałem, że coś jest jednak nie tak, jest poczucie „znowu byłam/byłem…zupełnie kimś innym niż jestem”… Warto być sobą, ale jesteśmy tylko ludźmi…

Gra… Gramy wszystkim… Gramy ze wszystkim… Gramy w życiu… Gramy życiem… Gra… Żyjemy nadzieją, oczekiwaniem na wygraną, a potem przegrywamy… I gramy znowu… Gra…G ramy w relacjach z innymi ludźmi… Gramy z własnymi słabościami… Gramy kogoś innego… Wokół Nas wciąż toczy się gra… Wszystko ukryte jest pod milionami pozbawionych sensu słów… Gramy… Zakładamy maski… Takie jest życie… Zmieniamy „maski”, aby dostosować się do sytuacji… 

„W teatrze życia człowiek uczy się świadomie grać podwójną rolę…
Jesteśmy obywatelami dwóch światów, świata wewnątrz i na zewnątrz Nas…
Dobry aktor zachowuje się tak, aby w żadnych okolicznościach nie tracić równowagi”… 

Trudno chyba dziś znaleźć osobę, która byłaby zawsze sobą w pełnym sensie znaczenia tego słowa… Która mogłaby sobie pozwolić na ten luksus, aby nie zakładać żadnej maski… Nie wierzę w to, że jest człowiek, który powie, że cały czas jest sobą i bez względu na wszystko nie zakłada żadnej maski… Bo pokazać swoją prawdziwą twarz drugiemu człowiekowi jest bardzo trudno…

Codziennie zakładamy na twarz maski… Ukrywamy przed światem, przed innymi naszą prawdziwą twarz… Robimy to, bo sami tak naprawdę tego chcemy… Nie każdy zaakceptowałby Nas bez maski… Ktoś mógłby wykorzystać przeciwko Nam to, co skrywamy głęboko w sobie… Ubieramy maski ukrywając swoje emocje… Żeby kogoś nie zranić… Żeby się komuś przypodobać… Albo po prostu bo tak jest łatwiej… Bo tak jest wygodniej… Bo tak jest prościej… Bo tak wypada… Gramy…w swoich maskach…

Czasami lepiej jest nie wiedzieć czegoś, nie dostrzegać toczącej się wokół gry… Albo zorientować się w porę, w jakiej grze się uczestniczy i jaka jest stawka… I to jest chyba najcenniejsza umiejętność w naszym dzisiejszym świecie… Bo być sobą to trudne zadanie… Być asertywnym jeszcze trudniejsze… 

„Świat jest jak teatr…Odgrywają się w nim tragedie i dramaty…Czasem komedie…
Zmieniają się aktorzy…Zmienia się dekoracja…Lecz treść główna i scena pozostają…
…Te same…
Treść oparta na wiecznym, subtelnym lub ordynarnym…oszukiwaniu samego siebie”… 

Przyznaję… Ja też czasem zakładam swoją maskę… Nawet chyba częściej jak czasem… Tak jak zapewne i każdy z Was… Zakładam ją po to, żeby inni nie widzieli, jak łatwo można mnie zranić, żeby myśleli, że podchodzę z dystansem do ich opinii… Bo niestety, nie zawsze tak jest, jak udaję… Staram się być sobą, nie dać się ranić, być odważniejsza i ta maska mi w jakimś stopniu w tym pomaga…
Czy nadejdzie taki czas, że stanę się taka jak pod moją maską i ona nie będzie mi wtedy już potrzebna?… Nie wiem… Tak jest mimo wszystko łatwiej… I nie uważam, abym kogoś oszukiwała, czy była fałszywa… Jeżeli ktoś chce…i się  postara…to przecież pozna moją prawdziwą twarz… To chyba nie jest trudne, prawda?… ;)
 

Życie to jest teatr – mówisz, ciagle opowiadasz…
Życie to jest tylko kolorowa maskarada…
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra…
Przy otwartych i zamknietych drzwiach – to jest gra…

Życie to nie teatr – ja ci na to odpowiadam…
Życie to nie tylko kolorowa maskarada…
Życie jest straszniejsze i piekniejsze jeszcze jest…
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć…

Ty i ja – teatry to sa dwa, ty i ja…
Ty – prawdziwej nie uronisz lzy…
Ty – najwyzej w góre wznosisz brwi…
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle,
bo ty grasz…

Ja duszę na ramieniu wiecznie mam…
Caly jestem zbudowany z ran…
Lecz kaleką nie ja jestem tylko ty…
…Bo ty grasz…

„Życie to nie teatr” …E.Stachura

 

…15.10.2013…

żródło zdjecia: na pulpit.com