JEDYNA…NIEPOWTARZALNA…NA ZAWSZE…

JEDYNA...NIEPOWTARZALNA...NA ZAWSZE...Są takie daty w życiu każdego z nas, że wracają wspomnienia… Wracają mimowolnie – czy tego chcemy, czy nie… Dla mnie dzisiaj jest właśnie jedna z takich dat… Bardzo ważnych dat… Data, które przywołuje wspomnienia… Piękne wspomnienia… Jakiś czas temu opisałam moją pierwszą miłość… Wiedziałam pisząc tamten wpis, że zdania na jej temat będą różne…
Dzisiaj powracam znowu do tamtego czasu… Powracam do mojej miłości – pierwszej niepowtarzalnej miłości… I powrócę dzisiaj do tego wpisu, przypomnę go Wam, bo myślę, że każdy z Was ma takie wspomnienia… Więc…gotowi na chwilę wspomnień?…

* * * * *

Wspomnienie pierwszej miłości zawsze będzie chociaż małą cząstką Twojego życia,
o której będziesz pamiętał niezależnie czy tego chcesz, czy nie…

Niepowtarzalna, wyjątkowa, zazwyczaj silna, pełna pasji i niezapomniana… Takimi słowami określa się pierwszą miłość, która często nie daje o sobie zapomnieć przez całe życie… Wszystkie następne są albo do niej podobne, albo tak różne, że trudno je z nią nie porównywać… Pierwsza prawdziwa miłość jest tak niezwykle silnym przeżyciem, że przeważnie nie zapominamy go nigdy, do końca życia jest w nas… Często kolejne nasze związki porównujemy do tego właśnie uczucia… Jedynego… Niepowtarzalnego… Na zawsze…

Pierwsza miłość jest prawdziwa pod warunkiem, że jest miłością przez duże M. … Moja była – żadna kolejna nie była w stanie przesłonić właśnie tej… Ona powraca w moich myślach bardzo często… Wspominam ją zawsze bardzo miło, z ogromnym sentymentem… I myślę, że pierwsza miłość niezależnie czy tego chcemy czy też nie – to ona ona kieruje naszym dalszym życiem… Każdy z nas przeżywa taką miłość ale tylko nielicznym udaje się ją „spełnić”… Reszta układa sobie życie inaczej… Ja też ułożyłam swoje życie bez niej…

Ale jeżeli w życiu ją znaleźliśmy i straciliśmy – zawsze tęsknimy za nią… Bo ta miłość, nawet jeżeli nie jest jedyna to na pewno jest najsilniejsza… Zawsze tkwi w nas, choćby w najgłębszym i najdalszym zakamarku serca… Przynajmniej ja tak uważam, choć wiem, że zdania mogą być podzielone… 

Pamiętam dokładnie swoją pierwszą miłość… Te wspomnienia nie umknęły mi gdzieś w miarę upływu lat… Tylu lat… To moje niezapomniane wspomnienie uczucia pierwszej miłości, tej prawdziwej, która istnieje, jest jedna i nie umiera nigdy…

Przyjechała na wakacje… Taka śliczna, taka Mała…
Wniosła uśmiech w szare, puste moje dni…
Była ciągle roześmiana… Oczy lśniły Jej jak gwiazdy…
Lecz czy jeszcze ją zobaczę?… Nie wiem sam…
Moja Mała… Jak ja kocham Cię…
Moja Mała… O czym dobrze wiesz…

Poznałam kiedyś (dawno) Kogoś, kto do dzisiaj jest w moim sercu… Wiem, że teraz już przecież nie kocham tego człowieka tylko wspomnienia o Nim, wspomnienia o których nie zapomniałam przez lata… I wiecie co?… Nie chcę ich zapominać, bo straciłabym coś bardzo ważnego… Tamten człowiek zawsze będzie miał miejsce w moim sercu, bo był pierwszym, który tym sercem zawładnął tak inaczej… Jakaś część mnie zawsze będzie Jego… Taką miłość przeżyłam będąc jeszcze zbyt młodą na poważne sprawy… Ale teraz po wielu latach wiem, że tamto uczucie było jednak bardzo poważne, dojrzałe i prawdziwe… Ta moja pierwsza miłość dała mi bardzo wiele i miała duży wpływ na to, jaka teraz jestem… I dzisiaj wiem, że to była miłość, której niewielu może doświadczyć…

Pisząc to mam na myśli fakt, że dziś, po ponad 25 latach od tej miłości – przechodząc przez ostatni czas różne zawirowania – to właśnie często w chwilach zadumy i głębszego zastanowienia, powracam właśnie do tamtej miłości… Mojej najdawniejszej miłości i w pewnym stopniu jedynej…

W życiu zakochałam się jeszcze oczywiście nie raz… Ale nawet dziś czuję sentyment do tamtego człowieka… Co jakiś czas ta miłość odżywa we mnie i sprawia że tęsknię… W sercu będzie już zawsze co nie znaczy, że nie kochałam innych… Ale wiem na pewno, że żadnego mężczyzny nie pokochałam tak jak Jego… Zresztą to nawet z punktu widzenia psychologi nie jest możliwe – bo każdego kochamy za coś innego…

Prawdziwej miłości się nigdy nie zapomina, nie można się z niej wyleczyć, trzeba nauczyć się z nią żyć, bo ona zawsze jest z nami – wiem to z własnego doświadczenia… Zawsze będę ją wspominać z sentymentem… Tak to już jest…

Nie zapomniałam przez tyle lat to pewnie nie zapomnę już nigdy… Bo właśnie prawdziwie kocha się podobno tylko raz… Moja pierwsza miłość to było prawdziwe, głębokie uczucie które przeminęło, ale na zawsze pozostało w moim sercu… To nie było jakieś małoletnie chodzenie niepoważnych nastolatków…

Mimo tego, że ja miałam tylko tyle lat a On był ode mnie starszy to nasz związek trwał trochę, był mocny, solidny, dojrzały… Skończył się, bo przecież tak w życiu bywa… Na rozstanie wpłynęło wiele czynników, pokonał nas przede wszystkim czas… Ale tak widocznie miało być… On już na zawsze pozostawił ślad w moim sercu – ślad nie do starcia… To właśnie o tej miłości opowiadam córce, kiedy pyta mnie „Mamo, kto był Twoją największą miłością?”… I wtedy w takich sytuacjach, mając przecież teraz swój inny już świat, wracam wspomnieniami do tej odległej historii… Wracam do osoby, z którą wchodziłam w inny, dojrzalszy świat, z którą nabywałam nowe doświadczenia… Często powracam wspomnieniami do tamtej szalonej 16 latki, która tak szczerze kochała, była spontanicznie szczęśliwa, wolna i przed którą stały otworem wszystkie drogi… Nigdy więcej się nie widzieliśmy… Może kiedyś, kto wie… Może kiedyś gdzieś się spotkamy….. 

Pierwsza miłość zostaje w nas na zawsze…
Czasami wraca w najmniej oczekiwanej chwili..
Czy miałbyś odwagę rzucić dla niej wszystko?…

…Mojej Jedynej Niepowtarzalnej Miłości…
…i aż trudno uwierzyć, że od tego czasu minęło dwadzieścia pięć lat…

…11.03.2013…

* * * * *

Tak napisałam trzy lata temu… Wtedy, kiedy minęło 25 lat… Bardzo dużo prawda?… Dzisiaj minął kolejny już rok… Rok w którym jakoś tak bardziej wspominam tamten dzień sprzed tylu już lat… Może dlatego, że w tym roku są takie ważne urodziny tego Kogoś…  I może dlatego, że ta miłość nadal we mnie gdzieś głęboko jest…
Nie – ona nie przesłania mi teraźniejszości, ona jest już TYLKO przeszłością, wspomnieniem, do którego lubię z nostalgią ale i z uśmiechem powrócić… Ale to wspomnienie nie jest ciężarem, wręcz przeciwnie…

I patrząc teraz wstecz na swoje wszystkie miłości wiem, że nie da się w ten sam sposób kochać… Nikogo… Każdego kochamy na swój sposób, każdego inaczej, każdego innym odcieniem…
Ale tylko jedną osobę kochamy w całym życiu w tak szczególny sposób, tak inaczej… I każdy z nas po latach stwierdzi, że była w jego życiu ta jedna, jedyna miłość, która była tak silna, że nawet po wielu latach na samo wspomnienie uśmiechnie się, tak jak ja teraz pisząc te słowa...
Dla mnie samej właśnie TA moja pierwsza miłość była jedyna i niepowtarzalna...
Wcześniej były miłości szczeniackie, nastoletnie, szkolne, wakacyjne, potem przyszły te młodzieńcze i jeszcze później te poważniejsze… I owszem, wszystkie były piękne i ważne, ale… jedyna… niepowtarzalna… na zawsze… – była jednak właśnie tamta…
I dla niej
miałabym chyba odwagę rzucić wszystko… 

„Jaka iskra przeszłości mogłaby być na tyle silna,
by jednym swoim światłem rozpalić wielki, trawiący wszystko ogień,
dzięki któremu można byłoby bez zastanowienia
zostawić swoje uporządkowane życie?…
Jakie dźwięki, jaka melodia, jaki utwór, zapach, gest, wspomnienie
byłoby na tyle silne,by bez chwili namysłu,
wziąć klucz, wsiąść do auta i gnać naprzeciw przeszłości?…
I czy każdy z nas nosi w sobie jakieś piękne, wypielęgnowane wspomnienie,
w ramiona którego umiałby się rzucić, zupełnie ślepo?”…

Véronique Olmi „Czekam na Ciebie”

 

 …11.03.2016…

źródło zdjęcia:tapety.tja.pl,