JAKAKOLWIEK BY ONA BYŁA… W JAKIEKOLWIEK SZATY BY JĄ UBRANO… TO JEST ZAWSZE MATKA…

JAKAKOLWIEK BY ONA BYŁA... W JAKIEKOLWIEK SZATY BY JA UBRANO... TO JEST ZAWSZE MATKA...
„Jest ta­ka miłość ze wszys­tkich naj­większa…
Trwa po­nad życie i po­nad umiera­nie…
Za­biera cząstkę nas sa­mych od­chodząc i cząstką siebie w nas po­zos­ta­je…
I na­wet gdy jest już w in­nym świecie…kochać nas stamtąd nie przes­ta­je”…

…Mama…

Mama… dla każdego człowieka jest osobą bardzo ważną, czasami najważniejszą… Ma­ma… dob­rze jest mieć ją w każdej chwi­li życia koło siebie, dookoła siebie, gdzieś na horyzoncie… Gdy Jej zabraknie – nikt Jej nie zastąpi i nigdy już nic nie będzie tak samo…

To rodzice wycierali nasze łzy, gdy nie udał się pierwszy krok lub zepsuła się ukochana lalka… To Oni tulili, gdy świat pierwszych uczuć okazał się zły… To Oni tłumaczyli co robić i jak żyć… Miłość rodziców zrozumiemy jednak dopiero wtedy, jak już sami będziemy mieli dziecko. Gdy poczujemy tą miłość, która nas ogarnia gdy ujrzymy po raz pierwszy nasze maleństwo. Gdy będziemy je chronić, a ono nagle tak szybko stanie się zbuntowanym nastolatkiem, z którym bardzo ciężko będzie się czasem dogadać. Ale to ile trudu włożymy żeby jak najlepiej je wychować i jak bardzo jest dla nas ważne – ono zrozumie dopiero wtedy jak już samo będzie mieć własne dziecko… Od czasu kiedy sama jestem mamą, z większą świadomością doceniam to co otrzymałam od moich rodziców. Zupełnie inaczej też myślę o Mamie i trudach życia… 

Dzień Matki… Kiedyś przynosiłam Jej  z uśmiechem laurki i tyle kwiatków, ile zmieściło się w mojej małej dłoni… Kwiatki… takie zwykłe, polne, zerwane – które tak kochała… Dzisiaj…niestety – to już kolejny rok przy Jej grobie… Dlaczego nie ma Jej obok mnie teraz, kiedy życie pokazuje mi ostatnio tylko swoje szare strony… Bo czasami jest mi tak ciężko że mam wrażenie, że mimo otaczających mnie bliskich osób, jestem sama… Nie samotna, ale sama… I wtedy właśnie najbardziej brakuje mi Mamy… Chyba w całym życiu tak bardzo jej nie potrzebowałam jak teraz… Bo Mama to jednak zawsze mama… Tak często miałam do Niej pretensje, a teraz zrobiłabym wszystko, aby znów była ze mną…

Moja Mama… już nigdy nie usłyszę od Niej „córcia”…
Zawsze w cięższych chwilach myślę sobie, że tak bardzo szkoda, że Jej nie ma, że na pewno by mi teraz coś poradziła, przytuliła… Gdy jest dobrze inne myśli przychodzą do głowy – że byłaby dumna z tego co udało mi się samej dokonać, do jakich moich celów dotarłam, do jakich marzeń dążę… I że byłaby dumna ze mnie, z tego jaka jestem…

…dziękuję Ci Mamo za to kim i jaka jestem…

Umknęły mi ostatnie miesiące, dni i godziny Twego życia… Zabrakło zwykłego ludzkiego ciepła, zrozumienia… Nie chciałaś chwycić mej dłoni… Wręcz ją odrzucałaś słowami i czynami, które mnie mocno i głęboko raniły… Byłaś zbyt dumna, a tak bardzo tej pomocy potrzebowałaś… Tylko teraz wiem Mamo – miałaś nie tylko mnie… A to tylko ja o Ciebie walczyłam… Jednak chyba za mało, źle, nie tak… Może gdybym kochała Cię choć trochę mocniej, nie musiałabyś umierać… Czuję, uśmiechasz się i mówisz ”Jak zwykle wszystko bierzesz na siebie, córcia”…
Ale taka jestem – tak mnie nauczyłaś, wiesz przecież… Byłam, jestem i mam nadzieję, że będę taka zawsze Mamo, mimo że mam cholernie pod górkę w tym moim życiu… Bo nawet jak nie miałam nic – zawsze miałam serce… I wciąż je mam, wiesz, bo jestem taka inna… Pamiętasz jak Babcia zawsze mówiła – „Taka nasza jedyna kochana wrażliwa duszyczka”… Czasem myślę, że nawet za bardzo wrażliwa…

Chciałabym cofnąć czas by postąpić inaczej, żebyś była wśród nas…. Tak mam cholerne wyrzuty sumienia i zawsze będę je już miała Mamo… Bo ciągle myślę o tym, że mogłam dla Ciebie zrobić więcej….

To co było złe z Twej strony, to jest we mnie wciąż Mamo, nie będę Cię oszukiwała, że nie ma – bo to mnie jednak ukształtowało i teraz wiem, że przez to ja też mam swoje problemy ze sobą… Bo to tak podobno jest, że doświadczenia wyniesione z dzieciństwa pozostawiają po sobie ślady, które wpływają na relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z tymi, na których zależy nam najbardziej… Ale nie wspominam tego, nie chcę… Bo sama teraz jestem matką, mam teraz bardzo pod górkę w tym życiu, ale chyba właśnie dlatego na wiele spraw patrzę z innej perspektywy…

I chociaż z jednej strony jest we mnie wielki smutek i ogromna tęsknota, to gdzieś tam w środku odczuwam tą złość na Ciebie, wiesz o tym, bo zawsze Ci o niej mówiłam… Złość, bo sama wybrałaś coś, co przez cały długi czas odbierało nam Ciebie a na końcu…sama przegrałaś…. Ale najbardziej odczuwam brak Ciebie…takiej mojej, wtedy kiedy było po prostu normalnie…

Tęsknię i wiem, że tak już będzie zawsze… Zawsze będziesz żywa w moim sercu…. Tak bardzo za Tobą tęsknię, Mamo… Tak bardzo Cię zwłaszcza teraz potrzebuję… Nadal uczę się żyć bez Ciebie i mimo wszystko wierzę, że czuwasz nad tym moim życiem… ”Mama chciałaby żebym była szczęśliwa” – przypominam to sobie, kiedy ciężko mi jest brnąć przez życie… Ale wiem, że jesteś… Bo przecież… odeszłaś na zawsze by stale być blisko…

Za dłonie Twoje zmęczone głaszczące mnie na dobranoc…
Za tysiące przeczytanych bajek… Za każde opatrzone kolano…
Za każdą otartą łzę… Za każdy mój oswojony lęk…
Za Twoje życiowe mądrości… Za zasady we mnie wpajane…
Za przestrogi i za zakazy… Za słowa otuchy i wiary…
Za nadzieję we mnie pokładaną… Za Twoją pomocną dłoń…
Za miłość, dobroć i czułe spojrzenie… Za troskę, opiekę i zrozumienie…
Za czas radości i wspólnej zabawy…
Za wiarę we mnie gdy inni zwątpili… Za Twą nadzieję, gdy inni tracili…

.…dziękuję Ci za wszystko co mi dałaś Mamo…

 MOJEJ MATCE  – A.PIASECZNY

 

 

…26.05.2014…

źródło zdjęcia: z netu